O mnie

 

Strasznie się cieszę, że przygnało Cię na tę stronę. Znacznie fajniej byłoby spotkać się z Tobą osobiście (co, mam nadzieję, kiedyś się nam przydarzy), ale póki co pozwól, że choć w kilku słowach się przedstawię. Jestem dominikaninem, czyli zakonnikiem należącym do Zakonu Kaznodziejów (Ordo Praedicatorum), który jest częścią Kościoła Katolickiego. Wiekiem powoli zbliżam się do czterdziestki. Do braci dominikanów dołączyłem kilkanaście lat temu, a od trzech lat prowadzę życie wędrownego kaznodziei. W praktyce oznacza to, że choć jestem przypisany do klasztoru dominikanów w Łodzi, to moim domem jest każde miejsce, w którym się akurat znajduję, czyli średnio co trzy dni inny, kolejny i często zupełnie nowy kawałek świata.

 

Teraz chyba najważniejsze. Dewizą mojego życia jest stare dominikańskie powiedzenie:

 

 

Głosić Ewangelię wszystkim,
wszędzie i na wszelkie sposoby.

 

 

Każdego dnia staram się więc opowiadać Dobrą Nowinę, którą przyniósł Jezus Chrystus, co tak naprawdę oznacza, że próbuję gadać głównie o Nim, bo to właśnie On jest najlepszą wiadomością dla każdego człowieka. Głoszę zatem na wielotysięcznych stadionach, w kościołach i parafiach, w aulach uniwersyteckich i salach kinowych, jak również w prywatnych domach, dla jednej osoby. Nie ma tu żadnych ograniczeń: jeśli tylko da się gdzieś gadać, mogę tam gadać, a jeśli się nie da, to wymyślę jakiś sposób, żeby się jednak dało. Nie ma także żadnych ograniczeń terytorialnych: jestem gotowy przyjść/przyjechać/przypłynąć/przylecieć do każdego miejsca w znanym nam wszechświecie, żeby tam
o Nim mówić. Jeśli tylko da się tam jakoś dotrzeć, dotrę.

 

 

 

567
NA TYLU ŁÓŻKACH/PODŁOGACH/
MATERACACH/ŁAWKACH/TRAWNIKACH
SPAŁEM
306000 km
CZYLI PRZEBYŁEM ZIEMIĘ
NOGAMI/AUTEM/SAMOLOTEM/ŁODZIĄ/TRAKTOREM
DOOKOŁA JAKIEŚ 7 RAZY
3459
KAZAŃ I KONFERENCJI WYGŁOSIŁEM DO TEJ PORY

Największą radość, poza głoszeniem Ewangelii, sprawia mi bycie z ludźmi i poznawanie ich. Gdy więc pojawię się w Twoich okolicach, może uda się nam spotkać. Jeśli wbiję do Twojego domu, to koniecznie zaopatrz się w porządną owsiankę na chudym mleku z łyżeczką konfitury z czarnej porzeczki na śniadanie albo, jeśli będziemy jedli coś konkretniejszego, niech to będzie mnóstwo różnorakiej trawy zwanej sałatą z warzywami i z chudym białym mięsem (oczywiście chętniej zjadłbym porządnego burgera z półfuntową wołowiną z bekonem i grubym plastrem cheddaru, ale takie cuda zdarzają się tylko dwa razy w ciągu roku, przy okazji świąt). Wspominać chyba nie trzeba, że warunkiem absolutnie koniecznym jest nieograniczona ilość dobrej kawy.

To wszystko, co powyżej jest póki co trochę aktualne i nieaktualne. A to dlatego, że do sierpnia 2017 roku podjąłem wędrówkę dookoła świata, w której głoszę Ewangelię napotkanym ludziom. Jeśli chcesz wiedzieć gdzie aktualnie przebywam i co się u mnie dzieje zapraszam na Vlogi, które znajdziesz w dziale z filmami oraz do kalendarza, gdzie będą podawane informacje o krajach, w których jestem.


Ale jeśli nie będzie nam dane spotkać się jeszcze przed śmiercią i jedynym naszym wspólnie spędzonym czasem będzie właśnie ta strona, którą czytasz, to pamiętaj, że modlę się za Ciebie i we wszelkich Twoich sprawach. I proszę: pomódl się również za mnie. Najlepiej teraz.