Parking

2016-03-11

Po północy. Parking przy stacji benzynowej. Duży kubek kawy i kanapka z bekonem. Całkiem niezła. Nieposkromiona tęsknota. Nic mi się nie może napełnić. Nosi mnie jak nigdy. Nawet gdybym dostał teraz możliwość spełnienia wszelkich możliwych marzeń, jakie kiedykolwiek mi się zjawiły w głowie, nic by mnie nie usatysfakcjonowało. Nawet gdybym mógł natychmiast pojechać w każde wymarzone miejsce świata, a tyle ich mam w głowie i pragnieniach - nic. Przez moment myślałem, że podróż w kosmos może by pomogła, godzinami patrzeć na mijane układy gwiezdne, z myślą, że On gdzieś tu jest schowany, coraz bliżej i bliżej. Ale taki lot też nigdy by się nie skończył, bo On jest gdzieś jeszcze dalej, czyli bliżej, aż tak, że nie widać. Więc nic nie może zaspokoić. Jak żyć? Jak dotrwać do zaśnięcia? Chyba właśnie dlatego wymyślono gry w telefonie. Idę postrzelać.