Zmęczenie

2016-03-22

To dopiero pierwszy dzień nowego tygodnia, a ja już czuję się jak przejechany przez czołg. Wszystko z powodu niewyspania - szósta noc z rzędu z czterogodzinnym snem.  Dzisiaj spróbuję położyć się wcześniej, przed dwudziestą czwartą, żeby przespać chociaż sześć godzin, czyli mam jeszcze pół godziny. Kiedy jestem niewyspany szatan ma jakiś większy przystęp do mnie, budzi pokusy znacznie bardziej niż przy pełnej świadomości i jasności umysłu. Mam wrażenie, że słabość ciała nieodwracalnie wpływa na stan ducha.  Żeby moja dusza nie spała, żeby nie była ospała, moje ciało musi być wyspane, a ono nie ma jak - tak przynajmniej mówi, a ja daję się nabierać, choć wiem, że jest świetnym i wprawionym kłamcą. 

Jakiś mądry spowiednik powiedział mi kiedyś, że jeśli chcę uporządkować swoją duszę i serce, jeśli chcę zatrzymać falę grzechową, która wydaje się być silniejsza ode mnie, to najpierw muszę posprzątać na biurku i uregulować tryb życia. Mówił, że szatan prawie nigdy nie zaczyna drogi kuszenia od konkretnej pokusy, jakiegoś zła, które chce nam zaproponować, ale zawsze najpierw rozbraja system obronny, którym w naszym, ludzkim przypadku jest ciało i jego wpływ na resztę naszego człowieczeństwa. Zmęczone, przeciążone i łaknące odpoczynku ciało, torturowane niewyspaniem i używkami staje się idealnym celem dla działania złego, któremu bardzo łatwo zaproponować wtedy jakiś rodzaj ulgi, coś co da wreszcie wytchnienie i pozwoli odłożyć choć na chwilę to męczące poczucie powolnego umierania. Konkretny grzech, nie jawi się wtedy jako coś złego, coś grzesznego, ale jako lekarstwo na stan, w którym się znajdujemy. Gdybyśmy byli wyspani, wypoczęci i pełni jasnego umysłu, od razu dostrzeglibyśmy w tym zasadzkę, od razu byłoby widać żenadę tego pomysłu, który poddaje zły. Ale kiedy tracimy siły i kiedy mózg nieustannie powstrzymuje się od zaśnięcia wszystko wygląda inaczej, wszędzie jest mgła, która nie pozwala zobaczyć prawdy. 

Oczywiście nie każde zmęczenie i niewyspanie jest takie. Kiedy bierze się z czynienia dobra, kiedy jest przepełnione modlitwą, kiedy jest traceniem siebie, czasu i snu na miłość, wtedy dobro otacza nas tarczą ochronną, która nie dopuszcza złego. Choć nawet w tym zły potrafi namieszać, kiedy każde dobre działanie traktujemy jako niezbędnie potrzebne, a często jest to po prostu szukanie siebie i przekonanie, że świat sobie bez nas nie poradzi. Trzeba więc nieustannie zadawać sobie pytanie z czego bierze się nasze zmęczenie i niewyspanie. Bo nie ma się co oszukiwać, że zazwyczaj bierze się z marnowania czasu, zajmowania się głupotami i nałogami, które próbują rozłożyć nasz dzień na łopatki. Bardzo często kiedy spowiadam - właśnie w związku z tym - mam ogromną chęć jako pokutę zadawać chodzenie spać o 22.00 przez miesiąc. Jestem pewny, że przyniosłoby to o wiele większe owoce niż większość praktyk pobożnych, które wykonujemy, żeby się nawracać. 

Do północy zostało tylko dwie minuty. Jak będę pisał dalej, pewnie znowu skończy się na czterech godzinach spania. Koniec więc. 

Boże, proszę uśpij mnie. Zaśpiewasz mi?