Hello

2016-02-17

Jadę samochodem na wybrzeże. Polskie. Spałem w nocy ze trzy godziny tylko, więc brakuje mi już uchwytów na kawowe kubki w samochodzie. Słucham jej po raz siedemdziesiąty już chyba. Wyszła nowa płyta Adele. Jej słucham. To jedna z tych artystek, których do cna nie cierpię i nie mogę przestać słuchać. Najpierw Hello - pierwszy singiel, który przewałkowałem jakiś milion razy, a teraz cała płyta. Słaba, wszystko w niej jest podporządkowane jej głosowi, każdy dźwięk, każda melodia, każdy aranż jest na jego usługach, jak niewolnicy. Wszystko zostało napisane, żeby jej głos mógł błyszczeć i przyćmiewać, zostało napisane, żeby nikt tego nie zauważył. Strasznie to słabe. I nie mogę przestać słuchać. W kółko i w kółko. Jakbym słuchał wciąż własnego egoizmu, który jest dokładnie taki jak jej głos. Pewnie dlatego nie mogę przestać. Czy coś może być jednocześnie tak egoistyczne i tak piękne? Tak zepsute i prawdziwe? Zupełnie tego nie rozumiem. Idę słuchać znów.