Latający bagaż

2016-02-17

Wisconsin. Prawdziwa farmerska Ameryka. Brązowe z białymi listwami, drewniane domy i stodoły, wszędzie wielkie rolki zawiniętej słomy, senne miasteczka, puste w niedzielne popołudnie, amerykańskie flagi powiewające z intensywnością powagi i dumy, samochody jak wielkie krążowniki sunące po nurtach autostrad i przestrzenie, wszędzie ogromne przestrzenie, jakby Stwórca z rozrzutności dał im w promocji wszystkie skrawki lądów niewykorzystane przy lepieniu innych kontynentów. Kocham ten kraj całym sercem. 

Przyleciałem wczoraj z Warszawy przez Amsterdam, gdzie oczywiście LOT zgubił mój plecak. W podręcznym tylko książki, tablet i guma do żucia. Okazuje się, że do życia trzeba tylko kupić bieliznę i coś do mycia zębów. Nic więcej. Mam wrażenie, że Pan Bóg próbuje mi pokazać, że chodzi w tym wszystkim o Niego jedynie, że skoro mam głosić rekolekcje, to On ma być moim jedynym skarbem, że jak zawsze o całą resztę On się zatroszczy, a ja mam mieć tylko Jego. I o dziwo zupełnie mnie to przekonuje.

Po drodze z Chicago wstąpiliśmy do jednego z wielkich marketów Targetu, które znam z bardzo kreatywnej polityki marketingowej, o której kiedyś czytałem i kupiono mi parę podkoszulek (czemu w Stanach nie da się kupić pojedynczych sztuk, tylko zawsze w pięciopakach?), bieliznę i zestaw do podstawowej higieny. Przez cały czas myślałem o trikach i sztuczkach, którymi posługuje się ta sieć w celu zidentyfikowania potrzeb klientów, czyli o tym, że firma stworzyła cały system analizowania zakupów, żeby przewidzieć na przykład kiedy dana rodzina będzie spodziewać się potomstwa i w ten sposób zaproponować im spersonalizowane promocje. Jednym z lepszych tego przykładów była sytuacja kiedy zgłosił się do nich z pretensjami ojciec nastolatki, której wysyłano oferty na ubranka dla niemowlaków i inny podobny asortyment z żądaniem zaprzestania takich działań, bo córka jest za młoda i nawet nie ma chłopaka jeszcze. Po kilku dniach okazało się, że owa nastolatka jest w ciąży od prawie pięciu miesięcy, a czym nie wiedział ojciec, ale wiedział Target na podstawie jej zakupów. Firma przez lata wypracowywała system takiego rozpoznawania. 

Myślę o tym, kiedy patrzę na twarze Polaków, którym mam głosić tutaj rekolekcje. Co ja wiem o ich życiu tutaj? Widziałem już oczywiście dziesiątki wspólnot na emigracji, ale to zawsze jest tylko chwila, tylko pobieżne spotkanie. Ale jeśli skupię się przy głoszeniu tylko na Bogu, jeśli będzie moim jedynym punktem odniesienia to rozpoznam potrzeby słuchaczy w sposób nieporównanie doskonalszy niż Target. Przecież tak jak Bóg zna ich serca, nawet oni sami siebie nie znają. On wie wszystko, w każdym wymiarze i w każdym kierunku czasowym, zna przeszłość i przyszłość, czyta jak nikt teraźniejszość. Skupić się tylko na Nim. Właśnie dlatego mój bagaż lata teraz gdzieś nad Atlantykiem.  Niech lata.